After a tough battle to legalise medical cannabis in the UK, why is it still so difficult to get?

After a tough battle to legalise medical cannabis in the UK, why is it still so difficult to get?

Latem 2012 roku Wielka Brytania była w nastroju świątecznym. Był to rok diamentowego jubileuszu królowej i igrzysk olimpijskich w Londynie, a kraj pełen był uroczystości. Ale dla byłej fryzjerki Hannah Deacon i jej młodej rodziny z Warwickshire to lato było zamazanym obrazem karetek, sal szpitalnych i lekarzy wbiegających i wybiegających z izb przyjęć.

Osiem miesięcy wcześniej Deacon urodziła zdrowego chłopca o imieniu Alfie. Pierwsze miesiące były trudne dla niej i jej partnera, Drew, jak dla każdego rodzica po raz pierwszy. Jednak latem Alfie dobrze spał i jadł, a rodzinie wydawało się, że wchodzi w nową rutynę. Pewnej nocy para obudziła się, widząc, jak małe ciałko ich dziecka ogarniają paraliżujące drgawki.

Rodzina mieszkała w miasteczku targowym Kenilworth. Szybko zawieźli Alfiego do lokalnego szpitala w Warwick, ale nie miał on oddziału intensywnej terapii, a personel nie miał doświadczenia z tego typu napadami. Stan Alfiego pogarszał się z godziny na godzinę. Początkowo lekarze postępowali zgodnie z protokołem dla zawału serca u niemowląt. Gdy to nie zadziałało, przeszli na leczenie drgawek gorączkowych – konwulsji, które dziecko może mieć z powodu bardzo wysokiej gorączki. Napady Alfiego obejmowały całe jego ciało. Za każdym razem, gdy występowały, jego drobna sylwetka sztywniała i trzęsła się, a on przestawał oddychać. Deacon z przerażeniem patrzyła, jak jej dziecko zaczyna sinieć. Lekarze wezwali kilku pediatrów specjalistów, ale nie mogli umieścić Alfiego w Birmingham Children’s Hospital – najbliższym dużym oddziale specjalistycznym – ponieważ był już przepełniony. Ostatecznie dostał łóżko w Stoke Hospital, które miało dziecięcy oddział intensywnej terapii.

W Stoke Alfiego podłączono do aparatury podtrzymującej życie. „Lekarze powiedzieli, że muszą to zrobić, aby dać jego mózgowi szansę na uspokojenie się” – powiedziała Deacon. „Okresowo odłączali go od aparatury, aby sprawdzić, czy napady ustaną, ale nie ustawały, więc podłączali go z powrotem”.

Trwało to dwa tygodnie. Lekarze powiedzieli rodzinie, że ma wirusa, ale nie potrafili określić, co to było. W końcu Deacon osiągnęła punkt krytyczny. „Pomyślałam: dość tego. Umrze, jeśli czegoś nie zrobię. Więc znalazłam swój głos, może po raz pierwszy w życiu. Stanęłam w obronie siebie i swojej rodziny”.

Zażądała przeniesienia Alfiego do najlepszego szpitala dziecięcego w kraju – Great Ormond Street w Londynie. Lekarze podali mu sterydy i po trzech i pół tygodniach napadów ciało Alfiego w końcu się uspokoiło.

Ale ta miesięczna gehenna była dopiero początkiem. Alfie nadal miał napady co kilka miesięcy, aż w wieku pięciu lat zdiagnozowano u niego stan zwany PCDH19, bardzo rzadką formę padaczki. Deacon nie mogła już nosić Alfiego, ponieważ był duży jak na swój wiek, a napady nie powodowały już utraty przytomności. Oznaczało to, że ona i lekarze musieli go przytrzymywać, aby podać mu zastrzyki ze sterydów. „Pamiętam jedną noc, kiedy go przytrzymywaliśmy” – wspominała. „Myślę, że lekarz próbował 10 razy wbić mu igłę w rękę, a on krzyczał i płakał: »Mamusiu!« To było naprawdę traumatyczne”.

Wszystkie opcje oferowane rodzinie wyglądały ponuro. Rozwój fizyczny i umysłowy Alfiego został poważnie dotknięty przez jego stan. Przyjmowane leki rujnowały mu jakość życia i wciąż nie powstrzymywały napadów. Deacon postanowiła ponownie wziąć sprawy w swoje ręce. Pewnej nocy otworzyła laptopa i wpisała w wyszukiwarkę „naturalne środki na padaczkę”. Ku jej zaskoczeniu strona była pełna linków do artykułów o leczniczych właściwościach konopi indyjskich.

Kiedy Deacon rozpoczęła swoje badania w 2017 roku, Wielka Brytania była jednym z niewielu miejsc na Zachodzie, gdzie medyczna marihuana była wciąż nielegalna. Konopie indyjskie były legalne do użytku medycznego w Kalifornii od 1996 roku. Od tego czasu pacjenci z różnymi schorzeniami, w tym stwardnieniem rozsianym, przewlekłym bólem, jaskrą i niektórymi formami złożonej padaczki, byli legalnie leczeni medyczną marihuaną dostępną na receptę w coraz większej liczbie stanów USA i innych krajów każdego roku. Ale w Wielkiej Brytanii pozostawała sklasyfikowana jako substancja z Wykazu 1 – najsurowszy poziom kontroli dla narkotyków uznawanych za niemające żadnej akceptowanej wartości medycznej. Ograniczenia dotyczące badań medycznych i stosowania konopi indyjskich były nawet większe niż w przypadku heroiny czy kokainy.

Dziś sytuacja się zmieniła. Obecnie w Wielkiej Brytanii działa ponad 30 prywatnych klinik przepisujących medyczną marihuanę. Można je znaleźć w Sunderland, Leicester i Londynie. Reklamy w londyńskim metrze lub na billboardach zachęcają do kontaktu z klinikami, aby dowiedzieć się, jak można leczyć przewlekły ból, problemy ze snem lub stany lękowe za pomocą niejasno opisanych „ekscytujących nowych ziołowych terapii”. Claudia Winkleman i mistrz świata w boksie Anthony Joshua nawiązali współpracę z firmami produkującymi kannabidiol (CBD), aby promować produkty oferujące korzyści zdrowotne konopi indyjskich bez tetrahydrokannabinolu (THC) – składnika rośliny konopi, który odurza.

Ta zmiana jest częściowo zasługą działaczy takich jak Deacon – ale rzeczywistość jest taka, że przynajmniej jeśli chodzi o dostęp do leczenia przez NHS, zmieniło się znacznie mniej, niż mogłoby się wydawać.

William O’Shaughnessy jest pamiętany jako jeden z wielkich innowatorów medycznych epoki wiktoriańskiej, ceniony za swoją pracę nad leczeniem cholery poprzez opracowanie wczesnej formy dożylnego nawadniania. Przeprowadził również badania wykazujące, że konopie indyjskie mogą leczyć szereg ludzkich chorób. O’Shaughnessy ukończył University of Edinburgh w 1829 roku, tuż przed wyniszczającą epidemią cholery, która nawiedziła Wielką Brytanię w 1831 roku, a jego nowa metoda leczenia dożylnego uratowała niezliczone życia. Ale jego niekonwencjonalne, eksperymentalne podejście uczyniło go postacią kontrowersyjną wśród rówieśników i został pominięty przy obsadzaniu stanowiska profesora medycyny sądowej na University of London. Mając ograniczone możliwości w Londynie, O’Shaughnessy dołączył do Kompanii Wschodnioindyjskiej jako chirurg w służbie bengalskiej w 1833 roku.

W tamtym czasie i przez ponad sto lat później rozległe terytoria subkontynentu indyjskiego były głównym źródłem dochodów Imperium Brytyjskiego. Wraz z terytorium przyszła kontrola nad największymi na świecie dostawami rośliny konopi siewnych, znanej również jako indyjskie konopie. Początkowo Brytyjczycy cenili tę roślinę za wytrzymałość jej włókien. Konopie były używane do produkcji lin i olinowania marynarki wojennej, między innymi. Brytyjczycy zainteresowali się również tym, jak ludzie w Indiach używali tej rośliny do celów leczniczych i do odurzania się.

Akcjonariusze Kompanii Wschodnioindyjskiej dostrzegli ekscytujące nowe źródło dochodu. Ustanowili system monopolowy, w którym plantatorzy mogli sprzedawać tylko licencjonowanym dostawcom, podczas gdy Kompania Wschodnioindyjska kontrolowała handel i pobierała podatki w wielu punktach łańcucha dostaw. A kiedy Wielka Brytania masowo transportowała robotników kontraktowych z Indii na Karaiby, zabierali oni ze sobą konopie indyjskie, aby podczas długich dni na tropikalnych plantacjach robotnicy mogli przynajmniej pocieszyć się tradycyjnym dymkiem. Przepływ ludzi między Indiami Zachodnimi a Wschodnimi doprowadził do wymiany międzykulturowej, która znajduje odzwierciedlenie we wspólnym języku, obrazach i filozofii otaczającej używanie ganji w tak odległych miejscach jak Jamajka i Indie.

Kiedy O’Shaughnessy przybył do Indii mając zaledwie 24 lata, zafascynował się tym, jak miejscowi używali konopi indyjskich w medycynie. W 1839 roku napisał monografię na temat indyjskich konopi, która pozostaje jednym z najbardziej obszernych badań naukowych, jakie kiedykolwiek przeprowadzono na temat właściwości rośliny konopi. Przeprowadzając badania na rybach, ptakach, a ostatecznie – kontrowersyjnie – na dzieciach, O’Shaughnessy ujawnił potencjał konopi indyjskich w leczeniu bólu. Jego badania wykazały również, że konopie indyjskie są szczególnie przydatne w leczeniu „zaburzeń drgawkowych” – tego, co obecnie nazywamy padaczką. O’Shaughnessy zaczął wysyłać próbki roślin do kontaktów w Królewskim Ogrodzie Botanicznym w Edynburgu, wzbudzając zainteresowanie tym narkotykiem wśród brytyjskiego establishmentu medycznego.

Zobacz obraz w pełnym rozmiarze
William O’Shaughnessy. Fotografia: Alamy

Konopie indyjskie nigdy nie były całkowicie wolne od kontrowersji w wiktoriańskiej Wielkiej Brytanii. Ale gdy ich medyczne zastosowania stały się znane, a zarówno Kompania Wschodnioindyjska, jak i brytyjskie władze kolonialne czerpały ogromne zyski z największych na świecie regionów uprawy konopi, nie niosły one ze sobą piętna i strachu, które pojawiły się w XX wieku. W miarę rozwoju ruchu wstrzemięźliwości brytyjscy politycy przeanalizowali rzekome zagrożenia związane z tą rośliną w ramach Komisji ds. Narkotyków z Konopi Indyjskich z 1893 roku, ale uznali konopie indyjskie za stosunkowo łagodny środek odurzający. Jednak gdy Stany Zjednoczone zaczęły naciskać na globalne przepisy dotyczące kontroli narkotyków, sytuacja zaczęła się zmieniać. Moralna kampania przeciwko narkotykom stała się jednym z pierwszych posunięć amerykańskiej polityki zagranicznej na początku XX wieku – kampania ta została później podjęta przez Ligę Narodów, która w 1925 roku, podczas Drugiej Konwencji Opiumowej, dodała konopie indyjskie do swojej listy zakazanych narkotyków.

Te nowe międzynarodowe przepisy narkotykowe doprowadziły do krajowych regulacji, które wzmocniły zakazy niemedycznego używania niektórych narkotyków. Ustawa o niebezpiecznych narkotykach z 1928 roku po raz pierwszy zakazała konopi indyjskich w Wielkiej Brytanii (pierwsza ustawa o niebezpiecznych narkotykach z 1920 roku kryminalizowała opium i kokainę). Produkty z konopi indyjskich powoli znikały z aptecznych półek. Ale dopiero po II wojnie światowej konopie indyjskie były ściśle kontrolowane w Wielkiej Brytanii, gdzie palenie ich łączono z degeneratami, alternatywnymi stylami życia i czarną populacją imigrantów, na którą wielu patrzyło z podejrzliwością.

Utworzenie Narodowej Służby Zdrowia (NHS) w 1948 roku po raz pierwszy dało ludziom bezpłatny dostęp do wysoko wykwalifikowanych lekarzy. Ale NHS również scentralizowała i ujednoliciła wiedzę medyczną, spychając alternatywne podejścia zdrowotne na margines. Szanujące się brytyjskie społeczeństwo ogarnęła moralna panika dotycząca subkultur zażywających narkotyki, a wszelkie potencjalne medyczne korzyści konopi indyjskich zostały pogrzebane pod lawiną strasznych historii.

NHS zbliżała się do 70. rocznicy swojego istnienia, kiedy Hannah Deacon zaczęła badać medyczną marihuanę dla swojego syna. NHS jest tym, co w Wielkiej Brytanii jest najbliższe jednoczącemu narodowemu symbolowi. Prawie 90% Brytyjczyków popiera ideę służby zdrowia bezpłatnej w momencie korzystania. Ale dziesięciolecia niedofinansowania przez kolejne rządy osłabiły zdolność NHS do nadążania za nowym rozumieniem opieki zdrowotnej, a niektórzy twierdzą, że stworzyło to kulturę nieufną wobec innowacji.

Doświadczenie Deacon z NHS po diagnozie Alfiego to codzienna seria frustrujących rozmów z lekarzami, którzy odrzucali każdą sugestię, że konopie indyjskie mogą pomóc w padaczce jej syna. Zaczęła nawiązywać kontakty online z rodzinami w innych krajach, które skutecznie stosowały konopie indyjskie wraz z lekami przeciwpadaczkowymi u dzieci, i dołączyła do grup na Facebooku, gdzie rodzice dzielili się poradami na temat różnych szczepów roślin i proporcji THC/CBD.

W końcu zebrała się na odwagę, aby zapytać lekarzy Alfiego o możliwość wypróbowania u niego konopi indyjskich. Medyczna marihuana była wówczas nielegalna w Wielkiej Brytanii, a lekarze Alfiego trzymali się tradycyjnych metod leczenia padaczki: leków, diety ketogenicznej, a nawet operacji. Za każdym razem, gdy Deacon pytała o konopie indyjskie, była zbywana. Pewnego dnia, po tym jak Deacon ponownie zapytała konkretnego lekarza o konopie indyjskie jako alternatywę, odłożył długopis, spojrzał na nią i mruknął: „Jeśli jeszcze raz wspomnisz mi o konopiach indyjskich, zgłoszę cię do opieki społecznej”.

W obliczu niemożności uzyskania leczenia konopiami indyjskimi dla Alfiego w Wielkiej Brytanii, Deacon zaczęła szukać za granicą. Większość rodzin, z którymi nawiązała kontakt online, była w Ameryce Północnej, ale nie było jej stać na zabranie Alfiego do USA lub Kanady. W Holandii medyczna marihuana była kiedyś głównym sposobem leczenia schorzeń takich jak zaburzenia neurologiczne, przewlekły ból, problemy mięśniowo-szkieletowe i nowotwory. Ale rodzina musiała działać szybko. Zbliżał się Brexit, a gdy został sfinalizowany, straciliby unijne ubezpieczenie zdrowotne, zamykając kolejne drzwi.

We wrześniu 2017 roku rodzina opuściła Wielką Brytanię i udała się do Holandii. Spakowali swojego Renault Megane zabawkami, ubraniami i lekami, wciskając się wraz z dwójką dzieci – Alfiem, mającym wtedy sześć lat, i jego trzyletnią siostrą. Następnie wjechali na prom. „To było cholernie przerażające, najstraszniejsza rzecz, jaką kiedykolwiek zrobiłam” – wspominała Deacon, gdy spotkaliśmy się na śniadaniu w Londynie lata później. „Nie mielibyśmy żadnego wsparcia, żadnego pracownika socjalnego i zostawialiśmy nasze rodziny. Ale to było albo to, albo patrzeć, jak Alfie umiera”.

W Rotterdamie Alfie rozpoczął nowy program leczenia skoncentrowany na medycznej marihuanie. Początkowo wydawało się, że wszystkie ich wysiłki są bezcelowe, ponieważ leczenie nie wpływało na stan Alfiego. Ale lekarze stopniowo zwiększali procentową zawartość CBD – niepsychoaktywnego związku w konopiach indyjskich, który może mieć właściwości terapeutyczne – a kiedy osiągnęli 150 ml CBD, przeszedł 17 dni bez ani jednego napadu.

„Wydawało się, że po prostu otworzył oczy na świat” – powiedziała Deacon. Po raz pierwszy jej sześcioletni syn nagle wykazał zainteresowanie zabawą ze swoją małą siostrą.

Zanim rodzina wróciła do Wielkiej Brytanii, niecały rok później, Alfie miał 40 dni bez napadu. Medyczna marihuana okazała się niezbędna do ustabilizowania jego stanu. Teraz Deacon miała walczyć o zmianę prawa w Wielkiej Brytanii, aby mógł uzyskać dostęp do tego leczenia w domu.

Powrót do Wielkiej Brytanii oznaczał odstawienie Alfiego od jego leków. Rodzina wiedziała, że w rezultacie znów zachoruje. Przy wsparciu orędowników medycznej marihuany Deacon rozpoczęła trasę medialną, dając jasno do zrozumienia, że jej rodzina ściga się z czasem, aby zmienić prawo dotyczące medycznej marihuany, zanim napady skrócą życie jej syna. Ich historia przykuła uwagę producentów telewizyjnych i redaktorów gazet. Deacon pojawiała się w porannych programach i panelach informacyjnych, mówiąc o znaczeniu zmiany przepisów narkotykowych. W marcu 2018 roku została zaproszona na spotkanie z ówczesną premier Theresą May.

Podczas herbaty na Downing Street May obiecała polecić NHS współpracę z Ministerstwem Spraw Wewnętrznych w celu uzyskania licencji dla Alfiego na używanie medycznej marihuany, a następnie rząd miał dokonać szerszego przeglądu przepisów dotyczących konopi indyjskich. Jednak wkrótce po tym spotkaniu wniosek Alfiego o konopie indyjskie został ponownie odrzucony. Deacon zintensyfikowała swoje wystąpienia medialne, mówiąc, że czuje, iż rząd ją okłamał i naraża życie jej syna.

W tym samym roku Charlotte Caldwell z Irlandii Północnej, matka Billy’ego – kolejnego małego dziecka z padaczką – została poinformowana, że jej lekarz nie może już przepisywać oleju z konopi indyjskich, którego jej syn potrzebował do kontrolowania napadów. Caldwell postanowiła działać: przyleciała z powrotem z Kanady z olejem z konopi indyjskich do jego leczenia. Brytyjscy urzędnicy celni skonfiskowali go. Billy miał napad zaledwie kilka godzin później. Krajowe media donosiły, jak Ministerstwo Spraw Wewnętrznych odmawia choremu dziecku ratującego życie leku. Te dwie historie wywołały falę publicznej sympatii. Oto dwie matki z różnych części Wielkiej Brytanii, każda z historią o tym, jak przestarzałe przepisy narkotykowe rządu uniemożliwiały im opiekę nad dziećmi. Ilu innych może być tam na zewnątrz?

Wreszcie, 19 czerwca 2018 roku, Deacon otrzymała telefon od ministra rządu Nicka Hurda. „Powiedział mi: »Przepraszam, że to trwało tak długo, ale dzisiaj ty i ja zmieniliśmy historię«”.

Przepisy dotyczące medycznej marihuany w całej Zjednoczonej Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej miały zostać zaktualizowane – powiedział jej Hurd. Deacon odetchnęła z ulgą. Oczekiwano, że setki tysięcy ludzi w całej Wielkiej Brytanii będą mogły otrzymać medyczną marihuanę w ramach NHS na szereg przewlekłych schorzeń. Ale jak ujęła to Deacon: „stało się jasne, że zmiana prawa tak naprawdę nie pomoże ludziom”.

Kiedy Alfie w końcu dostał receptę na medyczną marihuanę w 2018 roku – lek o nazwie Bedrolite – był on bezpłatny w ramach NHS. Od tego czasu jednak inni pacjenci mają trudności z dostępem. W ciągu ostatnich kilku dekad firmy konsultingowe zostały sprowadzone, aby przekształcić NHS na wzór rynku, dokonując cięć w imię wydajności. W rezultacie prywatna opieka zdrowotna znacznie się rozwinęła w Wielkiej Brytanii. W 2024 roku 32% ankietowanych Brytyjczyków stwierdziło, że korzystało wcześniej z prywatnej opieki zdrowotnej. Rynek prywatnej opieki zdrowotnej w Wielkiej Brytanii był wart 12,4 miliarda funtów w 2024 roku, co pokazuje przesunięcie w kierunku dwupoziomowego systemu medycznego. I niewiele rzeczy uwypukla ten podział tak wyraźnie, jak sposób, w jaki medyczna marihuana była wdrażana od 2018 roku.

W latach po tym, jak Deacon pomogła nakłonić rząd do zalegalizowania medycznej marihuany w Wielkiej Brytanii, tylko garstka ludzi miała taki sam dostęp jak Alfie. Według Urzędu ds. Usług Biznesowych NHS, między listopadem 2018 a lipcem 2022 wystawiono 89 239 recept na nielicencjonowane leki z konopi indyjskich, ale mniej niż pięć z nich pochodziło z NHS. Reszta musiała być realizowana prywatnie.

W listopadzie 2018 roku Wielka Brytania przeniosła konopie indyjskie z Wykazu 1 do Wykazu 2, umożliwiając lekarzom przepisywanie ich pacjentom. Nie przeznaczono jednak żadnych środków na pomoc lekarzom w zrozumieniu leku ani na stworzenie systemów umożliwiających pacjentom regularny dostęp. Uczynienie leku legalnym nie wystarczy, aby lekarze zaczęli go przepisywać. Potrzebuje on licencji, zwykle uzyskiwanej poprzez zweryfikowane badania kliniczne. Następnie, po uzyskaniu licencji, NICE – brytyjski Narodowy Instytut ds. Doskonałości w Ochronie Zdrowia i Opiece, który doradza w kwestii leków i opłacalności – powinien uwzględnić go jako zalecaną opcję dla lekarzy NHS.

Rząd utrzymał ścisłą kontrolę nad badaniami nad lekami na bazie konopi indyjskich, czyniąc je bardzo kosztownymi i biurokratycznym koszmarem dla naukowców, którzy chcą zgromadzić dowody niezbędne do powszechnego stosowania w NHS. Większość produktów leczniczych na bazie konopi indyjskich nie jest już nielegalna, ale nie są licencjonowane. Lekarze muszą ubiegać się o specjalne fundusze, aby przepisać je indywidualnym pacjentom, lub poprosić swój trust o bezpośrednią zapłatę. Lekarze NHS są ostrożni w kwestii medycznej marihuany i większość całkowicie jej unika. (W 2019 roku NHS dokonała przeglądu barier, na jakie napotykają pacjenci w dostępie do konopi indyjskich i przyznała, że wielu klinicystów „nie ma specjalistycznego wykształcenia zawodowego”, aby czuć się pewnie przy ich przepisywaniu, nawet jeśli może to być odpowiedni lek).

W tym samym czasie prywatny przemysł medycznej marihuany w Wielkiej Brytanii po cichu rósł. W sierpniu 2024 roku ITV News poinformowało, że rynek medycznej marihuany w Wielkiej Brytanii rozwija się szybko – około 10% miesięcznie – a firmy prowadzą agresywne cyfrowe kampanie reklamowe na Instagramie i TikToku.

Kampanie te przeciwstawiają się dziesięcioleciom piętna wokół tego narkotyku i wykonują ważną pracę w edukowaniu społeczeństwa na temat jego potencjalnych medycznych korzyści. Ale promują również prywatne kliniki, które obecnie konkurują o to, by być wielkimi zwycięzcami w tej dziedzinie.

Kiedy medyczna marihuana została zalegalizowana w Wielkiej Brytanii, zrobiono to w pośpiechu, pod presją, ponieważ rząd obawiał się złej prasy o chorych dzieciach, którym odmawia się leków dostępnych w sąsiednich krajach. Następnie rząd się wycofał.

Prawdziwy problem jest następujący. Hannah Deacon była rozczarowana, że zmiana prawa przyniosła tak niewielką różnicę na poziomie klinicznym. „Zmienili prawo tylko po to, żeby mnie uciszyć” – powiedziała mi.

Dziś medyczna marihuana w Wielkiej Brytanii jest ostatecznie napędzana zyskiem. Oznacza to, że potencjalni pacjenci otrzymują ukierunkowane reklamy na swoich smartfonach. A specjaliści NHS nie zawsze czują się komfortowo, dzieląc się pełną informacją medyczną o swoich pacjentach z prywatnymi klinikami konopnymi.

Rozkwit kwitnącego prywatnego przemysłu medycznej marihuany w Wielkiej Brytanii od czasu do czasu trafiał na pierwsze strony gazet. Niedawno medyczna marihuana powróciła na krajowe nagłówki po śmierci Olivera Robinsona – 34-letniego mężczyzny z historią depresji i uzależnienia od konopi indyjskich, który odebrał sobie życie w listopadzie 2023 roku po przepisaniu mu medycznej marihuany przez prywatną klinikę.

Odnowiona troska o konopie indyjskie skupiła się na ich długotrwałych związkach z problemami zdrowia psychicznego, w tym psychozą. Ale to poprzez lepsze regulacje prywatnych dostawców można zmniejszyć ryzyko związane z medyczną marihuaną, podczas gdy ulga, jaką oferuje ona pacjentom z takimi schorzeniami jak stwardnienie rozsiane i padaczka, może być udostępniona wielu osobom po przystępnych cenach.

Rok temu, w maju 2025 roku, Hannah Deacon zmarła na raka. Pozostawiła partnera, Drew, i ich dzieci. „Chcę, żeby Alfie był bezpieczny i zdrowy, gdy będzie dorosły, a mnie już nie będzie” – powiedziała mi Deacon. „Nie chcę, żeby stracił dostęp do tego, co pomaga mu być zdrowym”.

Podczas naszych rozmów Deacon zawsze podkreślała, że ważne jest dla niej, aby lek był dostępny nie tylko dla jej syna, ale dla wszystkich, którzy go potrzebują. Jej matka kontynuuje jej kampanię. Gdyby Deacon dzisiaj mierzyła się z chorobą Alfiego, choć miałaby prawo do dostępu do medycznej marihuany w Wielkiej Brytanii, prawdopodobnie byłaby zmuszona zapłacić dużo (potencjalnie nawet 1000 funtów miesięcznie), aby zdobyć ją na rynku prywatnym. Dla przyszłego dobrobytu naszego społeczeństwa musimy poważnie zastanowić się, jak zaprojektować ramy regulacyjne dla narkotyków po okresie prohibicji. Przy pewnym wysiłku nasze społeczeństwo mogłoby zmniejszyć szkody związane z narkotykami, jednocześnie dzieląc się ich zmieniającymi życie potencjalnymi korzyściami tak szeroko, jak to możliwe.

To jest skrócony fragment książki The Next Fix: The Winners and Losers in the Future of Drugs, opublikowanej przez John Murray 4 czerwca (22 funty). Aby wesprzeć Guardiana, zamów swój egzemplarz na guardianbookshop.com. Mogą obowiązywać opłaty za dostawę. Posłuchaj naszych podcastów tutaj i zapisz się do cotygodniowego e-maila long read tutaj.

Często zadawane pytania
Oto lista często zadawanych pytań dotyczących luki między legalizacją medycznej marihuany w Wielkiej Brytanii a trudnościami, jakie pacjenci napotykają w dostępie do niej



Pytania na poziomie podstawowym



1 Myślałem, że medyczna marihuana jest legalna w Wielkiej Brytanii. Dlaczego nie mogę po prostu poprosić o nią mojego lekarza rodzinnego?

Odpowiedź Jest legalna, ale tylko jako ostateczność. Twój lekarz rodzinny nie może jej przepisać. Musisz być zbadany przez lekarza specjalistę znajdującego się w rejestrze specjalistów General Medical Council. Większość lekarzy rodzinnych nie jest przeszkolona ani upoważniona do jej przepisywania, więc zazwyczaj odmawiają.



2 Kto właściwie może dostać receptę na medyczną marihuanę?

Odpowiedź Jest dostępna tylko dla bardzo krótkiej listy schorzeń i tylko wtedy, gdy wszystkie inne standardowe metody leczenia zawiodły. Główne schorzenia to ciężka padaczka, skurcze mięśni związane ze stwardnieniem rozsianym i nudności wywołane chemioterapią. W przypadku innych schorzeń, takich jak przewlekły ból, uzyskanie recepty w ramach NHS jest niezwykle rzadkie.



3 Skoro tak trudno dostać ją w ramach NHS, czy mogę po prostu kupić ją prywatnie?

Odpowiedź Tak, możesz udać się do prywatnego specjalisty. Jest to jednak drogie. Zapłacisz za wstępną konsultację, wizyty kontrolne i sam lek. Większość prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych tego nie pokrywa.



4 Czy marihuana, którą dostaję z apteki, jest taka sama jak ta, którą ludzie palą na ulicy?

Odpowiedź Nie. Medyczna marihuana jest produktem farmaceutycznym. Zwykle są to suszone kwiaty do waporyzacji, oleje lub kapsułki. Jest uprawiana w laboratorium, testowana pod kątem czystości i ma określoną, znaną dawkę THC i CBD.



5 Dlaczego rząd zalegalizował ją, skoro tak utrudnia jej zdobycie?

Odpowiedź Zmiana prawa w 2018 roku była odpowiedzią na głośne przypadki dzieci z ciężką padaczką. Rząd chciał stworzyć zawór bezpieczeństwa dla ekstremalnych, rzadkich przypadków. Nigdy nie zamierzał tworzyć szeroko otwartego rynku na ogólny ból czy stany lękowe, dlatego zasady przepisywania są tak surowe.



Pytania na poziomie zaawansowanym



6 Na czym polega problem z wytycznymi NICE i dlaczego blokuje on recepty?