My favorite childhood outfit was my dad's suede jacket. I wore it so much that pieces of it started to fray and dangle right into my tea.

My favorite childhood outfit was my dad's suede jacket. I wore it so much that pieces of it started to fray and dangle right into my tea.

Absolutnie uwielbiałam starą zamszową kurtkę mojego taty. Miał ją tak długo, jak sięgam pamięcią – to relikt z jego bardziej rockandrollowych czasów – i była wyświechtana do maślanej miękkości. Kiedy podszewka w końcu się rozleciała, a zamsz stał się tak cienki, że był niemal przezroczysty, postanowił, że czas ją spensjonować. Ale ja nie zniosłam myśli o pozbyciu się jej.

Przymierzając ją, czułam się fantastycznie – jak prawdziwa córka swego ojca. Wcale nie była ciężka, a nawet guziki, pokryte pasującym zamszem, były miękkie w dotyku. Owszem, miała warstwę londyńskiego brudu i pachniała tytoniem Old Holborn, ale uważałam, że to jest najfajniejsza rzecz na świecie. Miałam około 13 lat i przez milion lat nie byłabym sobie pozwoliła na zamszową kurtkę, więc przywłaszczyłam ją sobie i zabrałam się do przywracania jej do życia, jak śpiewające myszy-naprawiacze z serialu „Bagpuss”.

Z mamą wybrałyśmy jasnoniebieską tkaninę na nową podszewkę – patrząc z perspektywy czasu, to było zaskakująco odważne posunięcie. Kiedy mama ją dla mnie podszyła (była kobietą wielu talentów – nawet tapetowała ścianę za mną na tym zdjęciu), kurtka była jak nowa, jeśli nie lepsza. To, co niegdyś było częścią tożsamości mojego taty, stało się moją, i nosiłam ją, aż kawałki zamszu zaczęły się odrywać i nieprzyjemnie zwisać mi do herbaty. W tym momencie była bezsprzecznie skończona.

Miałam w zwyczaju pożyczać ubrania taty i często stawały się one moimi ulubionymi strojami z czasów nastoletnich. Była tam cienka, kraciasta koszula, której używałam jako koszuli nocnej, i którą ozdobiłam, naszywając na nią wszędzie malutkie, fantazyjne guziczki – muchomory, ananasy i tym podobne. Była też marynarka z garnituru, którą zabrałam, kiedy byłam nieco starsza, i nosiłam ją jako płaszcz (nie była zbyt ciepła, ale kogo to obchodzi, kiedy jest się nastolatką?). I była jeszcze plisowana, ciężka, wełniana spódnica typu kilt z czasów, kiedy był chłopcem, którą nosiłam jako minispódniczkę.

Wtedy naprawdę lubiłam znaczki, a moim ulubionym była przypinka z króliczkiem Playboya. Uwielbiałam połączenie uroczego królika z tym niegrzecznym, seksownym, dorosłym światem, który reprezentował – plus uczucie, że noszenie jej było trochę buntownicze. Ten króliczek poruszył moją wyobraźnię, gdy wkraczałam w kobiecość.

Muszę też wspomnieć o kapeluszu. W latach 80. wszyscy nosili meloniki lub kapelusze z szerokim rondem – Bananarama, Debbie Gibson, Madonna – ale moja inspiracja przyszła z okładki magazynu „The Face” z 1985 roku, na której był Felix Howard. Miał 13 lat i zagrał w wideoklipie Madonny „Open Your Heart”. Na tej kultowej fotografii miał na sobie czarny filcowy kapelusz z paskiem gazety wsuniętym pod wstążkę, na którym było napisane „Zabójca”.

Warto też odnotować chińskie laleczki szczęścia, które powiesiłam na górnym guziku kurtki. Pochodziły z jednego z moich absolutnie ulubionych sklepów z dzieciństwa: nieistniejącego już, wspaniałego Neal Street East w londyńskiej dzielnicy Covent Garden. To miejsce było wypełnione skarbami z Chin, Japonii i nie tylko, i miało „bazarek w piwnicy” pełen cudownie przystępnych cenowo drobiazgów, jak wachlarz, który ledwie można dostrzec na ścianie za mną na zdjęciu z kapeluszem. To było magiczne miejsce i wszystko, co kiedykolwiek tam kupiłam, też wydawało się magiczne.



Często zadawane pytania
Oczywiście. Oto lista często zadawanych pytań na temat Twojego ulubionego stroju z dzieciństwa, napisana naturalnym i pomocnym tonem.


Ogólne pytania dla początkujących


P: Co było takiego wyjątkowego w starej kurtce taty?
O: To nie była tylko kurtka, to był kawałek mojego taty. Noszenie jej sprawiało, że czułam się z nim związana, bezpieczna i trochę fajniejsza, niż pewnie byłam.


P: Dlaczego nosisz coś, co było postrzępione i się rozpadało?
O: Ponieważ jej wartość sentymentalna była o wiele ważniejsza niż to, jak wyglądała. Zniszczenie było tylko dowodem na to, jak bardzo ją kochałam i używałam.


P: Czy zamsz nie jest zbyt delikatnym materiałem, aby dziecko nosiło go cały czas?
O: Absolutnie. Zamsz jest miękki i można go łatwo uszkodzić, dlatego właśnie zaczął się strzępić od ciągłego noszenia. To zużycie stało się częścią jego historii.


Praktyczne pytania typu „jak to zrobić”


P: Jak radziłaś sobie z postrzępionymi kawałkami zwisającymi do herbaty?
O: Zazwyczaj po prostu wsuwałam luźne pasemka z powrotem do kieszeni lub mankietu, a czasami ostrożnie przycinałam najdłuższe, najbardziej problematyczne kawałki nożyczkami.


P: Czy taką kurtkę dało się naprawić?
O: Do pewnego stopnia tak. Krawiec mógł potencjalnie wzmocnić podszewkę lub szwy. Ale samo zamszowe tworzywo, przy znacznym strzępieniu, jest bardzo trudne do naprawienia bez zmiany jego wyglądu i faktury.


P: Jaki jest najlepszy sposób przechowywania lub konserwacji takiego sentymentalnego elementu odzieży?
O: Przechowuj go w chłodnym, suchym miejscu, z dala od bezpośredniego światła słonecznego. Przechowuj go w oddychającym pokrowcu na ubrania i wypchaj rękawy bezkwasowym papierem bibułkowym, aby pomóc mu zachować kształt.


Zaawansowane, przemyślane pytania


P: Ta historia wydaje się dotyczyć czegoś więcej niż tylko ubrań. Co ona reprezentuje?
O: To potężna metafora komfortu, tożsamości i sposobu, w jaki trzymamy się elementów naszej przeszłości. Fizyczne pogorszenie stanu kurtki odzwierciedla, jak nasze najcenniejsze wspomnienia z czasem stają się zużyte i kruche, ale nie mniej wartościowe.


P: Czy istnieje sposób, aby cieszyć się kruchym przedmiotem sentymentalnym, nie niszcząc go ostatecznie?